Sunday, November 22, 2009

kopenhaga

i padło ulubione pytanie! 'jak było?' otóż było... intensywnie. ale nie o wszystkim trzeba pisać i nie wszystko trzeba pamiętać.
Kopenhaga. Jaka? Niska. Budynki niskie. Dużo czerwonej cegły i brzydkich pałaców/gmachów/bibliotek/instytucji. Dla kontrastu nad brzegiem nastąpił wysyp mnóstwa bardzo nowoczesnych konstrukcji: biblioteka (czarny diament), nowa opera i teatr... Tworzą miłą dla oka odskocznię od tradycyjnej zabudowy centrum.
Jest jeszcze Christania, o której nigdy wcześniej nie słyszałam - autonomiczny (i ogromny) region w samym sercu Kopenhagi. Zdjęć robić nie wolno, a wszsytko wygląda trochę jak obóz hippisów w Tybindze - tyle, że tu na dużo większą skalę - są sklepy, bary, restaruracje, galerie... Na jakiej zasadzie oni jeszcze funkcjonują? Nie mam pojęcia, a wydaje się, że nie idzie im najgorzej, bo rośnie tam już trzecie pokolenie mieszkańców, zjednoczonych walką z kapitalizmem podsycaną świeżym zielem.

No comments: